Archiwum miesięczne

Październik 2017

    O BOGU

    Wstań, weź swoje łoże i idź…

    Październik 10, 2017
    Czasem przychodzi taki moment w życiu, że się nic nie chce… Leży się jak kłoda i nawet nie ma się siły podnieść ręki, powieki, a co dopiero z łóżka wstać. A jak już faktycznie się z tego łóżka po godzinach udręki wstanie, bo jednak żołądek i pęcherz nie chcą słuchać, to się nie jest w stanie zrobić kanapki. Bo wszystko leci z rąk, bo wszystko jest nie tak… bo chleb za czerstwy, twaróg za kruchy, nóż za tępy, a kawa jakaś taka niesmaczna. I się siada z tym kubkiem… i zapełnia go łzami. Bo wszystko boli: zbyt głośne stukanie obcasów o chodnik za oknem, odgłos codzienności innych za drzwiami, dźwięk telefonu, własne odbicie w lustrze.. I właściwie nie wiadomo dlaczego, przychodzi samo, niespodziewanie, zabiera radość, nadzieję, marzenia… chce się zasnąć, a jednak nie można spać.. bo boli za bardzo. Wtedy nawet w piżamie nie jest wygodnie, koc nie daje ciepła a kakałko nie rozumie, choć powinno… 
    Ciemność osacza. Wciąga, jak czarna dziura w kosmosie i nie chce wypluć. Pod skórę zewsząd wkrada się bezradność, beznadzieja wślizguje się do głowy, a dziura po sercu zieje pustką. Nie ma się nawet siły na modlitwę, na choćby pozornie proste: Boże, ratuj…
    Można wtedy zrobić względnie tylko dwie rzeczy.
    Można zostać, sczeznąć, Umrzeć.
    A można też pozwolić innym zanieść się do Lekarza.
    Do Lekarza, który, nawet jeśli sam dawno już postawiłeś na sobie krzyżyk, leczy.
    Ma On bowiem wzgląd na ICH wiarę.
    Dziękuję Wam, którzy w ten trudny czas nieustannie, cierpliwie mnie niesiecie.