O MNIE

Jestem głodna…

8 listopada, 2017

Szukałam przez całe życie. Po ludzku patrząc, można powiedzieć – na nic się te poszukiwania zdały. Przyniosły jedynie rany, ból, cierpienie. I rzeczywiście…
Mam 27 lat, wyższe wykształcenie, stałą pracę, pasje. Jedni z Was pewnie powiedzą: No i o co jej chodzi? Przecież niczego więcej do szczęścia nie potrzeba, no może prócz auta i mieszkania. Inni powiedzą: No ale zaraz. A mąż, rodzina, dzieci? Toż przecież to już czas.

A ja Wam powiem, że i jedni i drudzy mają rację.Ale tylko częściowo.

Ostatnie tygodnie to dla mnie bardzo trudny czas. Jeśli obserwujecie mnie regularnie, to na pewno zauważyliście, że coś jest nie tak. Otóż… każdego dnia uświadamiam sobie coś istotnego, zauważam, analizuję, doświadczam. Żyję. To mnie pochłania.

Do tej pory byłam jak umarły, nie było we mnie życia. Rozdałam je innym. Pokładałam ufność w człowieku. Uwikłana przez splot zdarzeń, albo przez siebie samą w trudne relacje, pasje, natłok zajęć, przyjemności – i oddawałam się temu, z wiarą, że ten świat może zaspokoić głód mojego serca. I rzerzywiście choć na chwilę te substytuty miłości realizowały swoje zadanie. Niemniej jednak moje serce, każdego dnia, chciało więcej i więcej. Ja pragnęłam coraz więcej i więcej: satysfakcji, przyjemności, wszelakiej maści doznań. Nic ani nikt przez 27 lat nie był w stanie mnie zaspokoić. I nikt i nic nie jest w stanie tego zrobić. Świat bowiem nie zaspokoi żadnego serca. Nie wypełni po brzegi mnie. Moje serce nigdy w pełni nie zostanie nakarmione ani przez rzecz ani przez drugiego człowieka, choćby oddał mi cały swój czas, serce i wszystkie zdolności i robiłby wszystko, co w jego mocy.

Jestem głodna.

Z dnia na dzień coraz bardziej.

A świat zawala. Ludzie nie stają na wysokości zadania.Choć przecie się starają – to jest jasne.

Leżę bez sił i płaczę i wiem, że nikt mi tego mojego głodnego serca w tym życiu nie nakarmi.

Moje serce tęskni za Kimś lub czymś znacznie większym, wręcz nieskończonym, tak jak moje serce. Tylko nieskończone może wypełnić nieskończone.

A tylko Bóg jest nieskończony.

I .. tylko nieskończony Bóg może nakarmić moje nieskończone serce, serce powstałe na Jego obraz i podobieństwo.

A skoro tak, to bezsensem jest karmić te wszystkie głody czymś skończonym. Bez sensu jest więc oczekiwać, że bar szybkiej obsługi, zwany życiem, będzie potrafił w moje wyrafinowane gusta trafić i pozwoli mi rozkoszować się najlepszym daniem.

Bo… Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu.

Moje. Twoje.

Czy odważę się na pielęgnowanie tego głodu w sobie?

Czy odrzucę wszystkie substytuty miłości?

Walczę.

Do krwi. Na noże. Bez litości.

O głodzie więcej:

TeoBańkologia ks. Teodora:
https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=1881785182042162&id=1803022559918425

Może ci się spodobać również

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.