O LUDZIACH O MNIE O ŚWIECIE

“Biada nam, jeśli…”

Styczeń 4, 2018

Pisałam już Wam nie raz o tym, że Boga można spotkać w drugim człowieku, przez drugiego człowieka. Bo i można!

Ale dziś zaczęłam się zastanawiać intensywnie nad tym, czy ja w ogóle chcę tego człowieka, a tym bardziej Boga w tym człowieku faktycznie spotkać. Czy nie wygodniej mi jest nie widzieć nie słyszeć drugiego? Czy nie jest mi “lepiej”, kiedy całą uwagę mogę poświęcić sobie? Jakie są moje spotkania z ludźmi? Czy nie chcę, żeby często zostawili mnie w spokoju? Czy chętnie daję z siebie, kiedy ktoś czegoś ode mnie potrzebuje, nie dając nic w zamian?

Gorzka jest ta prawda o mnie. O nas – ludziach, którzy często jesteśmy jeden drugiemu wilkiem. Zastanawialiście się nad tym jakie są Wasze pierwsze myśli o kimś, kto zaczepia Was na ulicy? A szczególnie wtedy, kiedy może ma na sobie ubranie nie pierwszej już świeżości? Czy pozwalasz mu mówić? Czy nie patrzysz na niego z wyższością?

Bo mi to się różnie zdarza. Czasem się spieszę, czasem nie chcę dać pieniędzy komuś po to, by dołożyć się do jego nałogu… I zdarza się, że kogoś ocenię, zanim posłucham. A najczęściej dopiero wtedy, kiedy ten ktoś powie: Nie chcę od Pani pieniędzy… Ale może choć herbatę mogłaby mi Pani kupić? Jestem bezdomny… Zaczynam słuchać.

Oto Chrystus, który stoi przede mną i pyta, czy Go napoję, bo jest spragniony i zimno Mu…
Czy jeśli ktoś zabiera mi płaszcz, oddam Mu i koszulę? Stać mnie na taki gest Miłości, by dawać więcej z siebie, niż ktoś mnie o to prosi? Czy okazuję Miłość, nawet jeśli nie prosi?

I myślę sobie… sama przed chwilą piłam pyszną kawę w przyjaznym towarzystwie, zajadałam się jeszcze lepszym, wybitnym wręcz sernikiem… I ktoś podchodzi do mnie, prosząc mnie o drobny gest, herbatę, chwilę mojego czasu. Co z tym zrobię?
Czy chciałam usłyszeć pierwsze: “Proszę Pani?!” – kiedy do mnie zagadnął, bo przecież słyszałam? Co o mnie świadczy lepiej: to, że w towarzystwie kogoś pokażę jakie mam “dobre serce”, czy to co zdążyłam sobie o tym człowieku pomyśleć?

Patrzę na tą sytuację i zastanawiam się: Czy widzę w ogóle tego człowieka, czy chcę go dojrzeć?… I czy w tym człowieku, umęczonym życiem, w trudnej sytuacji, być może obszarpanym i brudnym – widzę Chrystusa?

Może ci się spodobać również

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.