O BOGU O LUDZIACH O MNIE

Dobrze widzi się tylko sercem…

3 lutego, 2018

Banalne? Nie sądzę. Próbowałaś? Próbowałeś?

Kiedy słuchamy tej maksymy :

“Dobrze widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”,

to raczej zawsze myślimy o tym, jak patrzymy na innych. Staramy się patrzeć na nich głębiej, nie zatrzymujemy się na ich fizyczności, staramy się traktować ich z wyrozumiałością i empatią. I dobrze. Ale zastanawiałaś się, zastanawiałeś się nad tym, jak traktujesz samą/samego siebie? Co o sobie myślisz, jak na siebie patrzysz, czy o siebie dbasz?

Ja ostatnio postanowiłam zadbać o siebie. W ramach tej dbałości poszłam w dobrym towarzystwie do kina na film.

“Cudowny chłopak” stał się iskierką rozpalającą moje serce do czerwoności.

W jednej z kluczowych scen August Pullman, chłopiec cierpiący od urodzenia na różnego rodzaju choroby genetyczne, które w sposób istotny zmieniły jego wygląd (w jego roli znany z “Pokoju” Jacob Tremblay), krzyczy do swojej matki (Julia Roberts), że jest brzydki. Po prostu, jest brzydki. Tak widzi siebie. Taką prawdę o nim powiedzieli mu inni. W taką prawdę uwierzył. Na to mama odpowiada: “Nie jesteś brzydki… (…) Moje zdanie jest najważniejsze, bo znam Cię najlepiej.”

W tym wszystkim zaczęłam zastanawiać się nad tym, jak patrzę na innych, ale też jak patrzę na samą siebie. Czy patrzę na siebie przez pryzmat swojej fizyczności i niedoskonałości, czy może mam jednak dla siebie odrobinę serca. I … Dlaczego częściej mam dobre słowo dla osoby obcej, znajomych i przyjaciół niż dla siebie samej? Dlaczego wciąż się krytykuję i nie pozwalam sobie na bycie człowiekiem? No i czy egoizmem jest zdrowe zadbanie o swoją higienę psychiczną, odpoczynek, swoje ciało..? Dlaczego mam wyrzuty sumienia, że nie odebrałam telefonu, skoro potrzebuję chwili dla siebie… Czy potrafię wyhamować, nakarmić swoją duszę? Co robię z tą małą dziewczynką, która we mnie mieszka? Przytulam ją czasem? Pozwalam sobie na bliskość i ciepło, troskę i obecność…?… Czy pozwalam sobie na luksus bycia sobą? A może wciąż gram… By zasłużyć sobie na akceptację ludzi… Czy mam swoje zdanie o sobie, czy kieruję się tym, co usłyszę od innych? Czy jestem pełna wyrozumiałości i empatii dla samej siebie…? Czy pozwalam sobie na: nie, nie mam siły, nie chcę, nie umiem? Czy obchodzę się ze sobą z czułością? Przecież… kto mnie zna lepiej niż ja? Kto zadba o mnie bardziej niż ja sama? … No i … dokąd idę, by zobaczyć siebie… W czym, w Kim się przeglądam, by zobaczyć jaka jestem? Czy to, co o sobie wiem, to prawda? Kogo dopuszczam w sobie do głosu? Co/Kto jest moim lustrem?

Wydaje mi się, że odnalezienie odpowiedzi na te pytania może przynieść wiele pokoju…

A przyniosą Pokój szczególnie wtedy, kiedy sobie uświadomimy, na obraz i podobieństwo Kogo zostaliśmy stworzeni…A Kogo, jeśli nie Boga? I… że On jest jedynym, w którym powinniśmy się przeglądać..

A jeszcze mocniej, kiedy odkryjemy, że ów On – Bóg jest samą Miłością, i patrzy na nas z miłością…

Od kogo więc powinnam uczyć się spojrzenia na siebie, jeśli nie od Niego?… I komu powinnam wierzyć, jeśli nie Jemu… Czy to nie On zna mnie najlepiej…?

Może ci się spodobać również

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.