O BOGU O LUDZIACH O MNIE O ŚWIECIE

Mój PIERWSZY raz.

4 czerwca, 2018
Na początku jest lęk, ale i ekscytacja. Czekasz na tę chwilę, napawasz się nią. Karmisz się opowieściami innych o tym doświadczeniu. Chcesz się dowiedzieć jak to naprawdę jest, nie wiesz jednak, czego powinieneś się spodziewać. Co się wydarzy? I… jak to będzie? Do czego mnie to zaprowadzi? W pewnym momencie nie jesteś już w stanie tych wszystkich emocji w sobie opanować…
Aż przychodzi ten dzień!
Dzień Spotkania Młodych!
Mój pierwszy raz na Polach Lednickich.
Na początku rzeczywiście nie wiesz, czego się spodziewać – szczególnie jeśli nie znasz ludzi, z którymi jedziesz, miejsca do którego jedziesz – a wbrew pozorom – wszystko może mieć znaczenie. Możesz się denerwować, albo ledwo trzymać w karbach narastającą ekscytację. Możesz. Ale nie musisz. Jedziesz. Wiesz mniej więcej jaki jest plan wydarzenia, że będzie mnóstwo ludzi z całej Polski i zagranicy, że to jedno z największych cyklicznych spotkań katolickich w Polsce. Oglądasz rok za rokiem relacje z tego miejsca i w końcu… chcesz spróbować.
Jedziesz… I może się nic nie wydarzyć. Może i wszystko.
Duch wieje jak chce, kędy chce, w swoim własnym nikomu nieznanym tempie.
Na początku wszystko było rewelacyjnie, choć patrzyłam  na to, co wokół z pewną dozą nieufności. Wspólne śpiewy i modlitwa w Archikatedrze Gnieźnieńskiej, mnóstwo uśmiechniętych, podekscytowanych twarzy. Zastanawiałam się, dlaczego wszyscy są tacy szczęśliwi, radośni, pełni dobra i pokoju.
Potem trafiłam na Pole. Bóg czuwał nad nami w sposób chyba wyjątkowy. Nade mną na pewno. Pierwszy przyjazd na Lednicę, a tu od razu pierwszy sektor pod samą Bramą, parking tuż przed polem… Wokół mnóstwo ludzi śpiewających i tańczących na cześć Pana: “Tak, tak Panie, Ty wiesz, że Cię kocham…”, zero deszczu, o którym tak wszyscy mówili…
Po godzinie przychodzi ból głowy, bo hałas, bo tłumy… po dwóch czy trzech godzinach przychodzi irytacja, bo umówiłam się z kimś, a ten ktoś przekładał spotkanie o kolejne pół godziny, godzinę…
Ta irytacja przysłania mi oczy na inne osoby, na sprawy ważne, które się dzieją. Tracę cierpliwość… Zamiast być z tymi, którzy naprawdę tego chcą… Szukam tych, którzy mnie nie chcą… którzy próbują o mnie zapomnieć… z którymi chcę wszystko naprawić, ale przeczuwam, że nie mogę…
Wracam do sektora i zastanawiam się, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi? Czuję ból, który przenika moje serce… Zderzam się z rzeczywistością… Uświadamiam sobie… że są relacje, zdarzenia z przeszłości, grzechy już wybaczone – o których muszę zapomnieć, bo nie jestem w stanie nic już więcej zrobić, że powinnam przestać się nad sobą pastwić, przestać ranić siebie i przestać dawać się ranić innym. W końcu słyszę to zawołanie: JA JESTEM.
Rozpoczyna się Msza… W pięknej oprawie muzycznej i wizualnej. ON JEST. I ja jestem. Zadaję sobie pytanie: Dla kogo tu przyjechałam? Czego oczekuję od tego spotkania? Szukam ludzi czy… Jego szukam? Pragnę uwagi ich, czy uwagi właśnie Tego, Który JEST?
Po Mszy perspektywa się zmienia… Mam Go w sercu. Jest. Idę na modlitwę o uwolnienie. Trudną modlitwę. Cała się trzęsę, choć wcale nie jest mi zimno… Proszę w sercu, aby mnie uwolnił od wszystkiego, od czego tylko chce… Wyrzekam się. Zostawiam to Jemu. Rzucam pod Jego Krzyż. Nie mogę płakać, choć wszystko w środku boli mnie tak bardzo… Wtulam się mocno, a potem całuję kapłańskie, ojcowskie dłonie, które pragnęły mojego spotkania z Nim, które mnie wsparły, dodały otuchy, otoczyły miłością…
Nie mam siły wstać… wrócić do swoich… zwinięta w kłębek jak dziecię w łonie matki chcę tak zostać, właśnie tu, gdzie czuję się prawdziwie kochana, na środku pola, pośród food-trucków, które powoli odjeżdżają. Wiem, że tu jest Jezus.
Jest też na ołtarzu i patrzy na mnie.
Wracam… patrzę na Niego i po raz kolejny proszę Go o wybaczenie i przyjęcie. Czuję się brudna, ale wiem, że On może uczynić mnie czystą. Zawsze. Bo ON jest zawsze…
A Lednica… nie kończy się wraz z przejściem przez Bramę, nie kończy się wraz z wyjściem z Pól i powrotem do domu.
Ona się teraz dzieje we mnie codziennie.
Duch wieje kędy chce… dosięgają mnie mocno te powiewy… boli.
Bo Lednica to nie tylko radość, miłość i pokój… To też ból. To też strata.
To też przekonanie, że nie złamie trzciny nadłamanej, nie dogasi knotka o wątłym płomieniu. Bo wszystko jest po coś.
Bo JEST.
Bo KOCHA.
I chce dla mnie jak najlepiej.
Bo JESTEM Jego umiłowanym dzieckiem.
 

Może ci się spodobać również

11 komentarzy

  • Odpowiedz KrupsOn 5 czerwca, 2018 z 12:14 pm

    Świetne

    • Odpowiedz Marta Sieńska 5 czerwca, 2018 z 12:17 pm

      Dziękuję. Dziękuję za ten wspólny czas. <3

  • Odpowiedz A. 5 czerwca, 2018 z 12:34 pm

    Marta, bardzo Ci dziękuję za ten post. Nawet nie wiesz jak bardzo Cię rozumiem.
    (…) ”Uświadamiam sobie… że są relacje, zdarzenia z przeszłości, grzechy już wybaczone – o których muszę zapomnieć, bo nie jestem w stanie nic już więcej zrobić, że powinnam przestać się nad sobą pastwić, przestać ranić siebie i przestać dawać się ranić innym” – jakbym czytała o sobie. Ściskam i pozdrawiam Cię serdecznie ❤
    Nie wiem czy znasz, ale podrzucam Ci dwie piosenki 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=_VtVAB6Rtsg
    https://www.youtube.com/watch?v=b3xsn6db2iI

    • Odpowiedz Marta Sieńska 5 czerwca, 2018 z 12:41 pm

      Rozczulił mnie Twój komentarz…. Bardzo dziękuję, że jesteś. Dziękuję za dobre słowo i wsparcie oraz za linki. Sprawdzę na pewno. Tobie zaś polecam utwór, który mnie podniósł w momencie, kiedy nie miałam w sobie już żadnej nadziei. Przytulam Cię do serca. Nie poddawaj się. Najlepsze przed nami. ❤

      https://www.youtube.com/watch?v=_A70OGmqifU

      • Odpowiedz A. 5 czerwca, 2018 z 2:07 pm

        A mnie rozczulił Twój komentarz ❤ dziękuję za tak miłe słowa ❤
        Jeszcze przed kliknięciem w link – tak podświadomie czułam, że będzie to ‘ten’ utwór. Czytam Cię dosyć regularnie i wiem, że jest bliski Twojemu sercu. Też go bardzo lubię, ale ostatnio trudności przesłoniły mi świat i o nim zapomniałam. Dziękuję za przypomnienie 🙂
        A żebyś miała czego słuchać, to podrzucę Ci jeszcze dwa linki 😀
        https://www.youtube.com/watch?v=TfiYWaeAcRw
        https://www.youtube.com/watch?v=Ms1uqdX6wXY

        • Odpowiedz Marta Sieńska 5 czerwca, 2018 z 2:13 pm

          “Czytam Cię dosyć regularnie i wiem (…)” – miód na moje blogerskie, kobiece serce. Tak bardzo dziękuję, że jesteś. ❤❤❤
          Proszę, pamiętaj o tym: https://www.youtube.com/watch?reload=9&v=NcwmLiHkpSQ
          Zawsze. ❤❤❤

          • A. 5 czerwca, 2018 z 5:37 pm

            A ja Ci dziękuję, że dzielisz się tym wszystkim ze mną i z innymi. Wierzę, że kiedyś nadejdzie taki dzień zarówno dla mnie jak i dla Ciebie, że będziemy mogły patrzeć w przyszłość bez lęku, a rany z przeszłości nie będą nam już dokuczać ❤
            Dziękuję za piękną piosenkę 😉
            Przesyłam duużo miłości ❤❤❤

        • Odpowiedz Marta Sieńska 6 czerwca, 2018 z 6:19 am

          A.
          Pozwolę sobie jeszcze dodać słów kilka.
          Wiem, że w końcu nadejdzie dzień, o którym piszesz. Tak dla Ciebie jak i dla mnie, że wszystko to, co teraz boli, w końcu nabierze innego znaczenia, lepszego znaczenia, że nawet jak teraz sensu tego nie widzimy, Bóg pozwoli nam zobaczyć, albo nada temu bólowi sens. On przecież nigdy nie zostawia swoich dzieci.
          Przytulam do serca. ❤❤❤

          • A. 6 czerwca, 2018 z 8:58 am

            ❤️❤️❤️

  • Odpowiedz Stanlej 5 czerwca, 2018 z 2:05 pm

    Niefajny clickbait, myślałem, że będzie o seksie… 🙁

    • Odpowiedz Marta Sieńska 5 czerwca, 2018 z 2:08 pm

      Ups… Cicho tam! ?
      Uściski. ❤

    Pozostaw odpowiedź Stanlej Anuluj odpowiedź

    Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.