O MNIE

Na STAROŚĆ.

24 sierpnia, 2018

Kolega ostatnio powiedział mi, że bardzo ładnie się starzeję. Nie wiem, czy ładnie, ale coraz bardziej lubię siebie i swoje życie na starość.

Lubię, kiedy kurze łapki pojawiają się wokół moich dużych zielono-piwnych oczu, a pełne policzki stają się bardziej chomicze – to znaczy, że się uśmiecham.

Lubię, kiedy bolą mnie mięśnie brzucha, mam pełno sińców na całym ciele i zakwasy – to znaczy, że jeszcze jestem ciotką na chodzie, z którą można się poprzewracać na łóżku, wspiąć na drzewo i śmiać do rozpuku – że wciąż jest ze mnie coś z dziecka.

Lubię, kiedy się nie wysypiam, a potem wlewam w siebie hektolitry kawy i  trzęsą mi się ręce – to znaczy, że mam pracę i inne aktywności, którym mogę się poświęcić i które dają mi sporo frajdy.

Lubię, kiedy koła pociągu turkocą, a za oknem zmieniają się krajobrazy i znowu mnie w domu nie ma – to znaczy, że wciąż jeszcze chce mi się podróżować i patrzeć na to, jakim pięknym krajem jest Polska.

Lubię, kiedy mam wory pod oczami i nie mam kiedy dokończyć wciągającej książki – to znaczy, że mam przyjaciół, którzy chcą się ze mną spotykać, z którymi mogę wspólnie spędzić dobrze czas, których nie zamieniłabym na nic na świecie.

Lubię, kiedy boli mnie ucho od rozmów przeprowadzonych przez telefon albo kiedy siedzę i milczę – to znaczy, że wciąż jeszcze umiem słuchać.

Lubię, kiedy bolą mnie ręce od trzymania, przytulania, podrzucania, nogi od chodzenia, plecy od schylania, a serce od kochania. Wtedy wiem, że naprawdę żyję.

Może ci się spodobać również

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.