O ŚWIECIE

Burza wokół “UWOLNIJ MNIE”

Październik 11, 2018

Nie ma co ukrywać, że idąc do kina na film „Uwolnij mnie”, swój rozum trzeba mieć, a i jakieś ogólne pojęcie o rycie egzorcyzmów i całej tej egzorcyzmowo-uwolnieniowej otoczce też.

Prawda jest taka, że Wam poleciłam ten film, nieco w ciemno, zachęcona opisami filmu sporządzonymi tak przez reżyserkę Fredericę Di Giacomo, jak i dystrybutora filmu na Polskę, tj. KondratMedia, w tym także w osobie samego Michała Kondrata, pojawiającego się na pokazach przedpremierowych, wieloletniego asystenta egzorcystów, reżysera filmu o św. Maksymilianie Kolbe – „Dwie Korony”,  jak i tymi przedstawionymi przez sam miesięcznik „Egzorcysta”, który objął patronat nad tym włosko – francuskim filmem. Czy można mieć jakieś uprzedzenia do filmu polecanego przez takie podmioty, nim się go obejrzało? Sami oceńcie.

Sam film wywołał pewnego rodzaju burzę… szczególnie w mediach po pokazie prasowym w Warszawie, który miał miejsce w tym tygodniu, a więc już po obejrzeniu przeze mnie tego filmu. „Uwolnij mnie” zostało w pewien sposób skrytykowane przez egzorcystę z Warszawy księdza Andrzej Grefkowicza, który powiedział, że chciałby ”by ten film obejrzeli wszyscy egzorcyści w Polsce, żeby wiedzieli jak nie należy prowadzić egzorcyzmów” oraz przez księdza dr A. Kobylińskiego (wykładowcę UKSW), który uznał film za „straszny, banalny, powierzchowny”, jednocześnie wskazując, że „jest to dokument, ale z wieloma elementami komediowymi i szkoda, że w sposób komediowy są przedstawione różne formy cierpienia ludzi, którzy mają różne zaburzenia psychiczne czy są uzależnieni od narkotyków.”

Nie brzmi zachęcająco, prawda?

—-

Tutaj możecie posłuchać wypowiedzi ks. A. Grefkowicza komentarz 1 oraz ks. Andrzeja Kobylińskiego komentarz 2,a także treść całej debaty, którą serdecznie polecam debata.

—-

Zatem… Oglądać? Nie oglądać?

Po pierwsze, kiedy idziesz do kina na dokument, ufasz, że jest to film, który będzie miał swój początek, rozwinięcie i zakończenie. Jest Ci przedstawione zagadnienie i to zagadnienie zostaje rozłożone na części pierwsze, w postaci ukazania przyczyn, skutków i mechanizmów pewnego zjawiska. A przynajmniej taka jest moja wizja dokumentu. Może nie do końca pokrywająca się z ogólnie przyjętą definicją. W każdym razie dokument należy rozumieć jako „wycinek rzeczywistości” – nie oznacza to, że ma być on pełny, ale ma ukazywać rzeczywistość. I oto faktycznie mamy dokument, o, jak pisze miesięcznik Egzorcysta: ” niezwykłej pracy egzorcystów z osobami dręczonymi duchowo”, który jest „opowieścią o praktyce egzorcyzmów i ludzkich problemach życia codziennego: kontrastach między tradycjami antycznymi, a nowoczesnymi nawykami, między sacrum i profanum”.  (Źródło: Egzorcysta ). I rzeczywiście – film jest o tym, czyli w znacznej mierze o franciszkańskim egzorcyście o. Cataldo Migliazzo z Sycylii i jego posłudze jako egzorcysty. Jeśli tak wygląda jego rzeczywistość, faktycznie film spełnia wymogi dokumentu.

Ale…

To wcale nie znaczy, że film ten, choć o egzorcystach katolickich, będzie odzwierciedleniem przyjętych w Kościele Katolickim zaleceń co do egzorcyzmów, które mają tak naprawdę kilka form, a szczególnie co do egzorcyzmu wielkiego, uroczystego, który ma na celu wyrzucenie złego ducha z opętanej osoby oraz uwolnienie jej od wpływów demonicznych, który jako sakramentalium odprawiany jest wg zaleceń „Rytuału rzymskiego” . Przy czym, podkreślić należy, że film nie przedstawia egzorcyzmu uroczystego, stąd też uzyskano zgodę na realizację tego dokumentu.

A zatem zarzuty, choćby powyżej wskazanych księży – dotyczą w znacznej mierze kwestii merytorycznych. Z jednej strony słusznie – bo mówiąc o tym filmie, nie mówi się o tym, by oglądając ten film, wskazanych w nim treści nie traktować jako prawdy objawionej na temat egzorcyzmów i jedynego źródła wiedzy o nich.

Z drugiej strony jednak, szczególnie dla mnie, film ten jest źródłem przekonania o tym, jak ważna i jak trudna może być posługa egzorcysty, który w sposób szczególny potrzebuje naszego wsparcia modlitewnego, jak też pewnej wiedzy o tym, że nie każdy problem, z którym się borykamy, może być faktycznie problemem stricte duchowym. Jednocześnie ważnym jest, jeśli mamy do czynienia z rzeczywistością duchową – by nie otwierać złemu żadnych furtek, a nawet jeśli się nam zdarzyło, żadnych furtek i z żadnego powodu otwartych nie zostawiać. Nade wszystko jednak film nie pozostawił we mnie żadnych złudzeń: zło osobowe istnieje i nie cofnie się przed niczym, poza Jezusem Chrystusem. I będzie nas zwodzić, że ratunku już dla nas nie ma.

Za mało w tym filmie mówi się o przyczynach zniewoleń, czyli co takiego może się w życiu człowieka wydarzyć, że wpada w sidła zła do tego stopnia. Za mało też mówi się o tym, co jest tak naprawdę w egzorcyzmie istotne. A istotne, Kochani, w całym naszym duchowym życiu jest to, czy się nawracamy. Dlatego i słusznie na pokazie prasowym powiedział ks. Grefkowicz, że rola egzorcysty to „rola towarzysząca na drodze człowieka, który wybiera Boga, szuka pomocy u Jezusa Chrystusa i wyrzeka się złego ducha. I to jest cała długa droga. Egzorcyzmy trwają długo, bo droga nawrócenia człowieka jest długa.”

Zatem Kochani, wciąż niezmiennie: nawracajmy się. A na film, jeśli już iść chcemy, idźmy z przekonaniem, że nie wszystko, co jest dokumentem, jest rzeczywistością poprawną, to raz, a dwa – idźmy – szczególnie na ten film – z wiedzą choćby na poziomie elementarnym.

Może ci się spodobać również

2 komentarze

  • Odpowiedz Dominik Głowacki Październik 12, 2018 z 6:03 pm

    A te statuetki z Papuy Nowej Gwinei, to mam… ohwait :)))

    • Odpowiedz Marta Sieńska Październik 12, 2018 z 6:08 pm

      yyy… wyrzucić? ? tak na wszelki wypadek. ?‍♀️

    Zostaw odpowiedź

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.