Archiwum miesięczne

Maj 2019

    O BOGU O MNIE

    I nikt jej nie wyrwie Mi z ręki

    Maj 24, 2019

    Chcę wierzyć, że gdybyś dziś stanął przede mną, to Cię rozpoznam, nie przestraszę się i nie schowam. Być może, gdy przyjdziesz, będę akurat leżeć na ziemi, obita, ze ścieżkami łez na policzkach i w kurzu. Być może będę już wyglądać inaczej i grymas bólu przeszyje moją twarz.

    Chcę wierzyć, że wystarczy mi odwagi i bezczelności, by doczołgać się do Twoich stóp i złożyć na nich setki pocałunków. Że wystarczy mi odwagi i pokory, by prosić Cię o wybaczenie. Wiem, że znów tak bardzo Cię dziś zawiodłam… Wiem, że masz przez to smutne oczy… I wiem, wiem, że nigdy mnie nie odrzucisz. Wiem, że nie umiałbyś… Tyle razy już tego doświadczyłam…

    Twoje ramiona są jednocześnie delikatne i silne. Nie tłamszą, nie niszczą, nie są więzieniem, ale podtrzymują i utulają. Są oazą, przystanią, azylem. Podnosisz mnie.

    Wiesz, że wstydzę się spojrzeć Ci prosto w twarz, odwracam więc wzrok, czując na sobie Twoje miłujące spojrzenie. Nie poddajesz się. Delikatnie dotykasz mojego policzka, gładzisz go, a potem unosząc mój podbródek, tym gestem zachęcasz: Ciii… Chodź. Popatrz. Przyciskam mocniej twarz do Twojej kojącej dłoni…

    Czuję zmieszanie, cała skóra aż pali mnie, a Ty… Ty Twoimi świętymi wargami dotykasz mojego rozpalonego czoła. Wstrzymuję oddech… Z rzęs spadają powoli żalu łzy… Nic już nie mówisz… Po prostu cały JESTEŚ MIŁOŚCIĄ.