O BOGU O LUDZIACH O ŚWIECIE

Kiedy Miłość zazdrości…

Luty 20, 2020

To nieprawda, co napisał św. Paweł w swoim Liście do Koryntian. Kłamstwo to przekazywane jest wśród chrześcijan z pokolenia na pokolenie, z ust do ust. Tysiące, setki tysięcy par każdego roku słyszy to kłamstwo u początku swojego małżeństwa, wierząc, że to słowo spełni się właśnie między nimi: Miłość nie zazdrości.

Bo tak naprawdę… Miłość zazdrości. Czuję, jak pragnie bym kochała z całego serca, duszy i ze wszystkich sił. Czuję, jak patrzy na mnie, że chce mnie na wyłączność. To nie żart. Bóg, który mówi o Sobie: Jestem Miłością, mówi także:

Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym (Wj 20, 5).

Zazdrosnym o mój czas, moje relacje, moje hobby. Wszystko, co powoduje, że On nie zajmuje pierwszego miejsca w moim sercu. Miłość do Niego jest jedyna w swoim rodzaju i nie może być podzielna. Jestem tylko ja i jest tylko On i nic/nikt więcej między nami. Owszem, jestem w Kościele, we wspólnocie, w rodzinie, ale dla Niego istotne jest, czy mam z Nim relację osobistą.

Ostatnio coraz więcej o tym myślę. Czy mam czas tylko dla Niego? A jeśli go mam, czy traktuję Boga jak partnera w rozmowie, czy skupiam, tak jak w rozmowie z człowiekiem, całą swoją uwagę na Nim? Czy odnoszę się wówczas do Niego z szacunkiem? Czy myślę i mówię o Nim dobrze? Czy umiem być z Nim tu i teraz?

I tak sobie też myślę, że między innymi dlatego właśnie Bóg stał się człowiekiem. Aby mógł być dla nas postacią mniej abstrakcyjną, bardziej “naszą”, taką, z którą łatwiej jest nam usiąść face to face i napić się kawy. A jednocześnie nie możemy zapomnieć, że jest Kimś więcej niż tylko człowiekiem. Jest Kimś znacznie większym, nieogarnionym, nienazwanym i Kimś, Kto oczekuje znacznie silniejszej i bardziej wyłącznej miłości, niż mąż/żona czy przyjaciel. Co więcej, nie dla siebie, ale dla nas. Dla mnie.

Bo Jego zazdrość nie jest zazdrością naszą, ludzką, destrukcyjną, zniewalającą, chorą, grzeszną, ale jest zazdrością dobrą, czystą i świętą. Jest istotą Jego Miłości. Jest, chyba można tak powiedzieć, istotą samego Boga, który pragnie dla nas dobra i który troszczy się o nas. Który pragnie, abyśmy my również kochali Go miłością zazdrosną, aby był dla Ciebie, dla mnie, najważniejszy ze wszystkiego. Mam tak czasami, kiedy trwam #wobecnościObecności, że chcę w tej Obecności trwać z nim sam na Sam, że chciałabym, aby ci wszyscy ludzie, siedzący ze mną w kaplicy, zniknęli… Pewnie to karygodne. Ale przypominam sobie od razu, że On ich też kocha i chce być z nimi, więc trwamy tak dalej razem. Uwielbiam za to Msze święte w naszym małym wąskim DOMowym gronie, gdzie bez pośpiechu mogę się w Niego wpatrywać, kiedy nie muszę wstydzić się łez, kiedy On tak bardzo jest dla mnie, a ja dla Niego.

Przekonałam się z całą mocą o tym, że Miłość zazdrości, kiedy Bóg przez lata w niezliczonej liczbie przeróżnych sytuacji upominał się o mnie. Walczył, rozrywał, burzył, budował, wznosił. A kiedy już doświadczysz takiej Miłości, to tak naprawdę nie chcesz potem już żadnej innej.

Może ci się spodobać również

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.